Dużo ludzi neguje dietę wegańską. Przeważnie krytykuje się to, czego się nie zna, więc rozumiem i szanuję każdą krytykę. Ważne by nie dać się zaszczuć otoczeniu jeżeli wybrało się dietę roślinną świadomie, bo poza szlachetnymi pobudkami, jest po prostu zdrową opcją.
Cukier biały zamieniłam na brązowy i na melasę buraczaną (polecana w ciąży!). Piję dużo wody, zarówno czystej, mineralnej, jak i takiej z cytryną. Idąc na spotkanie ze znajomymi zamawiam w barze smoothie. Nie odmówię sobie kawy od czasu do czasu, herbaty też, ale wybieram białą.
Każda dieta opiera się na pewnych podstawach, dla jednych jest to mięso, a dla innych na przykład:
- ZIEMNIAKI- nie mogę przestać myśleć o ziemniakach- to syndrom jeszcze sprzed ciąży. Kocham je w każdej postaci, smażone, gotowane, w formie kotletów, kopytek, babki ziemniaczanej, frytek, puree itp. Na szczęście w niepozornej pyrze znajdziemy potas, magnez, żelazo, fosfor, wapń, cynk, miedź, mangan, witaminę A, B1, B2, B3, B6, C, D, E i K, PP, błonnik oraz skrobię- więc jak się lubi- to po co sobie odmawiać. Jeść trzeba, bo wcale nie są ciężkostrawne- wręcz odwrotniet! A do picia polecam wodę z gotowanych ziemniaków- wiem, że brzmię jak wariatka- ale to naprawdę zbiór wszystkich witamin, które zostają w wodzie podczas gotowania bulwy. Przy okazji mamy smaczny ziemniaczany "rosołek". Ziemniak pomógł przeżyć milionom ludzi, więc kobietom w ciąży też pomoże ją utrzymać. W połowie XIX wieku był podstawą wyżywienia najbiedniejszych.

- CIECIERZYCA- ma mnóstwo cennych składników odżywczych. Jest bogata w fosfor, potas, cynk, witaminy z grupy B (B9 i B6), a także żelazo, magnez oraz błonnik. Warto ją pokochać w formie hummusu, falafela, czy po prostu ugotowaną do sałatki lub podaną po indyjsku ze szpinakiem. Ja lubię kotlety z ciecierzycy, ziemniaka, czosnku i pietruszki :). Jedną z przyczyn popularności włoskiego grochu jest niezaprzeczalny fakt, że jest bogatym źródłem białka.
- SŁONECZNIK- W nasionach słonecznika obok cennego białka znajduje się olej. Zawiera on do 90 proc. zdrowych, nienasyconych kwasów tłuszczowych (w tym glicerydy kwasu linolowego) i więcej niż inne oleje witaminy E (zwanej witaminą młodości), a także A, z grupy B oraz witaminy K, F. Do tego minerały – wapń, potas i cynk, żelazo, miedź i inne, zbawiennie wpływające na skórę, włosy i paznokcie. Zawiera ważny w ciąży kwas foliowy. Robię z niego dwa rodzaje moich past WEGANDZIA.
- ZIARNA KONOPI, o których pisałam w poprzednim poście - są dla mnie bardzo ważne i codziennie zajadam się garstką "na sucho" lub w postaci pasty kanapkowej; używam ich również do ciast i potraw na ciepło- by wzbogacić wartościowo jedzenie
Musimy pamiętać o dodatkach. Zawsze powtarzam, że "diabeł tkwi w szczegółach" i chociaż tu ten diabeł brzmi jakby miał nam szkodzić, to mnie chodzi o coś zupełnie innego.
Bardzo ważnymi dodatkami są przyprawy, świeże zioła, różnego rodzaju posypki (sezam, siemię lniane, orzechy czy oleje). I lepiej zmielić siemię lniane, dodać je do sałatki niż wydać dużo pieniędzy na olej lniany, który tak naprawdę nie ma wartości, bo szybko "wietrzeje"- to ważne by w codziennej diecie były także inne tłuszcze, które wchłaniają witaminy z naszych pokarmów. Używam oliwy z oliwek, oleju rzepakowego, lnianego i konopnego. Kokosowym smaruję brzuch :).
Kolejne ważne dodatki to koperek, pietruszka, liście bazylii, płatki migdałów. Danie poza tym, że zostanie ładnie udekorowane, to dostanie kolejnych wartości. Jeśli jeszcze znajdziecie rzodkiewki, to nie wyrzucajcie ich liści- są źródłem żelaza i mają dość ciekawy smak. I pieczarki, są po prostu dobre.
Na koniec mój król - koncentrat pomidorowy. Bo tak.
To w skrócie zbiór informacji o tym, co jem, albo co jem i z czego. Jem naprawdę sporo, powoli przybieram na wadze i nie zapinam się w spodnie. Wygląda na to, że wszystko jest tak jak być powinno. W razie pytań o dietę i dania, które przygotowuje- możecie mnie znaleźć na moim kulinarnym blogu pt. SMAKOSZKI JAROSZKI. Jem wszystkie możliwe potrawy, w tym poście opisałam bardziej składniki z moich potraw ;). Od czasu do czasu dodaję jakiś przepis, a na co dzień aktualizuję facebooka zdjęciami moich posiłków. Zapraszam.
Następny post będzie o pieluchach konopnych. W końcu wokół konopi kręci się ten blog ;).